Idziemy przez życie
popychani przez niemiłosierny czas nie zauważając jak wiele umyka nam przed
oczami. Jak wiele kłamstw przyswajamy, jako znośną prawdę? Jak wiele uczuć
dusimy uznając za niewłaściwe, niegodziwe? Duszeni normami społecznymi, opinią
ludzi, i potrzebą akceptacji dobiegamy do kresu życia z maską spełnienia, która
tak naprawdę kryje pragnienia, na których spełnienie zabrakło nam odwagi. Wystarczy
jednak jeden impuls, jedno wydarzenie by poruszyć całą rzeczywistość,
wstrząsnąć na tyle by następny krok był szczęśliwym zbiegiem okoliczności. Zwalając
z nóg, pomóc wstać, trzymając za rękę. Przeciwstawiając się. Stając naprzeciw. Zwalniając. Widząc uśmiech na jego twarzy,
znajomy błysk w oczach. Wtedy wiesz, że trafiłeś na największy w życiu skarb. Na
swój własny cud.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz